Convento Santuario di San Pio da Pietrelcina, 25 wrzesień 2021, s. Sabiniano

News
Polskie pielgrzymownie do Ojca Pio w roku 2011

Szczególni pielgrzymi u Ojca Pio

Dobiegł końca rok 2011, rok szczególny, rok w którym Sługa Boży Papież Jan Pawel II został ogłoszony błogosławionym. Wydarzenie ogromnej rangi dla całego świata, szczególnie uroczyście obchodzone było w naszym Sanktuarium. Zanotowano rekordową liczbę polskich czcicieli św. Ojca Pio przybyłych do San Giovanni Rotondo. Ponad 5 tysięcy polskich pielgrzymów, w dniach poprzedzających uroczystość (29, 30 kwietnia) oraz w dniach bezpośrednio po beatyfikacji (1, 2, 3, 4 maja) odwiedziło nasze Sanktuarium, aby modlić się przy relikwiach św. Ojca Pio.
Pisaliśmy już na stronach naszego portalu o tej nadzwyczajnej polskiej, szczególnej atmosferze, w miejscach uświęconych obecnością świętego Stygmatyka z Pietrelciny (zobacz artykuł i galerię zdjęć „Dziękczynienie za beatyfikację Jana Pawła II z udziałem polskich pielgrzymów"). Pozostanie nam na długo w pamięci głębokie skupienie na twarzach polskich pielgrzymów, klęczących przy sarkofagu Ojca Pio, śpiewających podczas licznych Eucharystii celebrowanych przez polskich kapłanów w tych dniach w nowym kościele Świętego Pio. To był dla nas czas niezwykły, czas dziękczynienia za dar beatyfikacji Papieża Jana Pawła II, ale i czas refleksji. Spoglądaliśmy na tą autentyczną cześć jaką Rodacy oddawali Ojcu Pio, na ten specyficzny klimat modlitwy. Zastanawialiśmy się skąd bierze się fenomen modlących się tłumów polskich pielgrzymów w San Giovanni Rotondo? Dlaczego właśnie temu Świętemu chcą oni powierzać swoje trudne sprawy?
Z roku na rok zwiększa się liczba polskich pielgrzymów odwiedzających Sanktuarium Świętego Ojca Pio. Świadczy to o ogromnej popularności Świętego Stygmatyka w Polsce. Rośnie nie tylko ilość przybywających osób, ale zmienia się jakość wyjazdów, w których uczestniczą. Nie sposób porównać polskiego pielgrzymowania sprzed dziesięciu lat do profesjonalnie przygotowanych pielgrzymek docierających dziś na gargańskie wzgórze. Indywidualni organizatorzy, agencje turystyczne i biura pielgrzymkowe już od kilku lat oficjalnie wprowadzają wizytę w San Giovanni Rotondo do programu wyjazdów, obejmujących zwiedzanie słynnych włoskich Sanktuariów. Jeszcze 10 lat temu widok polskiego autobusu turystycznego na parkingu hotelowym czy miejskim w San Giovanni Rotondo miał prawo budzić zdziwienie. Owszem widywano w tych latach polskich pielgrzymów. Były to jednak osoby przyjeżdżające jedynie na kilka chwil, zwykle w małym gronie lub młodzież podróżująca z plecakami i namiotami. Dzisiaj polskie pielgrzymowanie do San Giovanni Rotondo to prawdziwy fenomen, na który zwraca się coraz to większą uwagę. Polski sektor Biura Pielgrzyma działającego przy Sanktuarium św. Ojca Pio rejestruje co roku liczbę znacznie przekraczającą 20 tysięcy polskich pielgrzymów. Każdy sezon pielgrzymkowy ubogaca nas w nowe doświadczenia i przeżycia. Praca z polskimi pielgrzymami to dla nas nieprawdopodobna szansa poznania tego co tkwi tak naprawdę w ludzkich sercach, w rozmodlonych polskich sercach ludzi przybywających do Ojca Pio.
Jakie to autentyczne uczucie wiary i kultu sprowadza tutaj polskiego pielgrzyma? Każda pielgrzymka, każdy kapłan, każdy pielgrzym, każdy organizator pielgrzymki czy świecki czy duchowy jest osobną historią życia, indywidualnością, osobnym świadectwem. Osobnym dlatego, że każdy czuje się zaproszony tutaj, każdy chce dotrzeć do Ojca Pio bo wierzy w moc Jego wstawiennictwa. Pozostawiając fotografie i kartki ze spisanymi prośbami przy grobie tego wielkiego Świętego wierzy, że warto przejechać ponad 2 tysiące kilometrów aby nie tylko prosić, ale i dziękować za otrzymane łaski. W zorganizowanych wyjazdach pielgrzymkowych, podczas których nie podróżuje się tylko i wyłącznie do San Giovanni Rotondo, nie odczuwa się rzeczywistej odległości dzielącej Polskę od tego miejsca. Trasy zorganizowanych wyjazdów pielgrzymkowych obejmują dojazd i zwiedzanie znanych włoskich Sanktuariów. Przybycie do Sanktuarium Ojca Pio (co ma miejsce często w końcowym etapie pielgrzymowania) jest „odbiciem" z głównej trasy z uwagi na znaczną odległość, która dzieli centralne punkty pielgrzymowania (w większości znajdujące się na północy Włoch) od San Giovanni Rotondo. Pielgrzymowanie to trud i ofiara. Pielgrzymowanie to zmęczenie i niewygody. Są to aspekty, które są modlitwą, swoistą prośbą, błaganiem, ale i dziękczynieniem. Niektórzy pielgrzymi celowo poszukują możliwości zaofiarowania osobistych trudów pielgrzymowania, aby docierając do celu mieć świadomość przeżycia autentycznej ofiary. Pisząc o trudach pielgrzymowania, pragniemy wspomnieć pewnych szczególnych pielgrzymów, którzy dotarli w tym sezonie do Ojca Pio. Pielgrzymach, którzy mogli odczuć rzeczywistą odległość dzielącą Polskę od San Giovanni Rotondo, jako że docelowo przybyli tylko i wyłącznie do Ojca Pio, pokonując trudy i ofiary.
Polski pielgrzym (mieszkający na stałe w Niemczech) by podziękować Świętemu Ojcu Pio za otrzymane łaski i pozostawić przy jego relikwiach swoje prośby wybrał wyjątkowy sposób pielgrzymowania. Nie skorzystał z możliwości podróżowania w zorganizowanej pielgrzymce, nie chciał podróżować wygodnym autobusem, samochodem czy samolotem. Człowiek ten przybył do Ojca Pio.......pieszo (z Niemiec do San Giovanni Rotondo). Sama myśl czy próba wyobrażenia sobie przebiegu takiej pielgrzymki dla niejednego z nas, okazać się może trudnością samą w sobie, może napawać lękiem i niedowierzaniem. Jak to możliwe? rodzi się pytanie. Jak można iść pieszo przez 52 dni? Pielgrzym ten przeszedł łącznie trasę 1600 km, dziennie pokonując około 50 km. Trasa, która prowadziła autostradą, polną drogą, górskimi pastwiskami, ulicami miast, miasteczek, długimi tunelami na autostradach, zaczynała się o świcie, a kończyła o zmierzchu. Ile godzin, ile dni i nocy, ileż ludzi napotkanych w czasie tej szczególnej drogi. Ludzi szczerych, dobrego serca, którzy w swej dobroci otwierali drzwi swoich domów, gospodarstw, by przyjąć pod swój dach idącego do Ojca Pio Pielgrzyma. Byli wśród nich właściciele lokali, restauracji czy pensjonatów. Zdarzało się (jak to relacjonował pielgrzym), że dach nad głową nie był dosłownie dachem, ale skrawkiem nieba nad małym poletkiem czy ogrodem, gdzie rozbijał namiot, który oprócz małej biwakowej kuchenki tworzył jego podręczny bagaż. Napotkani ludzie, ich szczere serca pozostali w pamięci tego wyjątkowego czciciela Ojca Pio. W geście dziękczynienia pielgrzym w dniu wyjazdu z San Giovanni Rotondo zamówił w ich intencji Msze Święte. Pragnął w ten sposób podziękować. Kiedy skontaktowałam się telefonicznie z jedną z włoskich właścicielek pewnej restauracji, podczas wpisywania intencji dziękczynnej Mszy św., kobieta ta wybuchła płaczem. Powiedziałam jej, że ten pielgrzym pragnie w ten sposób podziękować jej za otrzymane dobro. Płacząca kobieta z autentycznym wzruszeniem powiedziała: „to on dotarł naprawdę do Ojca Pio?", po czym kontynuowała „proszę go od nas uściskać, objąć, pozdrowić, mamy go wciąż w pamięci, to nie do uwierzenia - podjęcie się czegoś podobnego". Takie wspomnienia pozostawił wielu napotkanym osobom. A dla nas jest to swoista nauka, z której można czerpać, ubogacać się duchowo, ale i przekazywać innym to świadectwo, jako ważny aspekt sensu ofiary, która może stać się darem, modlitwą. To co istotne i „niepojęte", że pielgrzym ten przyszedł do Ojca Pio ryzykując pogorszenie swojego stanu zdrowia, przeszedł bowiem poważną operację. Podjęcie decyzji pieszej pielgrzymki, wymagającej fizycznego wysiłku, często wyczerpania, nieregularnego odżywiania się, było decyzją, którą mógł podjąć jedynie człowiek autentycznej wiary w Bożą Opatrzność, prawdziwy czciciel Świętego Ojca Pio, człowiek który wierzył, że idąc do Ojca Pio nie będzie sam. Faktycznie kiedy relacjonował pewne szczególne momenty tej nadzwyczajnej pielgrzymki wspominał, że nie zdarzyło mu się nigdy odczuć lęku, niepewności, ponieważ czuł że nie był sam. Zdarzało się, że spędzał noce pod gołym niebem. Wtedy, w samotności spoglądając na gwieździste niebo modlił się i był spokojny. „Nie byłem sam" powiedział, kiedy pytałam czy nie odczuwał lęku. Wielki człowiek - ktoś by powiedział, wielki gest, wielkie wyrzeczenie, wielka modlitwa, ale to co największe to WIELKIE ZAWIERZENIE Świętemu Ojcu Pio - Stygmatykowi, którego wybrał za swojego orędownika i przez niego chciał podziękować Panu za otrzymane łaski.
Ojcu Pio zawierza się coraz więcej polskich czcicieli. Są wśród nich tacy, którzy modlą się za Jego wstawiennictwem od lat, ci którzy zostali przez Niego wysłuchani i rozprzestrzeniają Jego kult wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a liczba tych ostatnich wzrasta z roku na rok. My te osoby tutaj spotykamy, rozmawiamy z nimi, zapoznajemy się z ich świadectwami, z ich przeżyciami i refleksjami. Owoc tych spotkań jest dla nas bezcenny, pozostawiamy go w naszych sercach jako naukę, jako wskazówki na życie, jako ubogacenie naszej wiary, naszej gotowości bezwzględnego poddania się Bożej Opatrzności.
Takim szczególnym przeżyciem było poznanie innego wyjątkowego pielgrzyma, którym była Natalka. Dziewczynka, która dotarła do nas za pośrednictwem fundacji „Mam marzenie"*( Fundacja Mam Marzenie powstała, aby spełniać marzenia chorych polskich dzieci, cierpiących na choroby zagrażające ich życiu). Marzeniem ciężko chorej Natalki było przybycie do San Giovanni Rotondo. Marzenie piękne, choć jakże odmienne od większości tych, w których realizacji pomaga fundacja. Marzenia, z którymi chore dzieci zwracają się do fundacji dotyczą często rzeczy zwyczajnych, dzieci marzą o podróżach do Disneylandu, o nowoczesnym sprzęcie komputerowym, o spotkaniu ze światowej sławy aktorami, idolami. Natalka marzyła o czymś diametralnie odmiennym, o dotarciu do Ojca Pio, aby modlić się przy jego grobie i prosić o łaskę zdrowia. Wyjątkowy, szczególny pielgrzym. Wielki pielgrzym przed obliczem Ojca Pio, wielka prawdziwa intencja, wielkie prawdzie zawierzenie, wielka prawdziwa modlitwa. Emocje, które nam towarzyszyły podczas spotkania z Natalką były naprawdę szczególne. Dziewczynka "spotkała się z Ojcem Pio". Z drżącym sercem przechodziła klasztornymi korytarzami. Największym jednak przeżyciem był dla niej moment kiedy stanęła przy relikwiach Świętego Stygmatyka.
Natalia jest trzecim dzieckiem, które przybyło do Sanktuarium za pośrednictwem fundacji. Dzieci te wybrały to szczególne miejsce pielgrzymki prawdziwie zawierzając Ojcu Pio. Zrealizowały swe marzenia pokonując trudy pielgrzymowania wśród poważnych wyrzeczeń wynikających ze stanu ich zdrowia (niejednokrotnie wymagającego opieki lekarskiej).
Marzenie, marzenie życia, marzenie w chorobie, marzenie nadziei, marzenie które i dla nas w kontakcie z tymi dziećmi stało się naszym marzeniem. Troje dzieci, które za pośrednictwem Fundacji dotarły w ubiegłych latach do Ojca Pio aby „marzyć" w modlitwie o poprawie zdrowia, marzyć o tym że Ojciec Pio wstawi się za nimi przed Panem Bogiem, to ci wyjątkowi, szczególni, wielcy pielgrzymi, z którymi jednoczymy się w modlitwie.
W minionym sezonie dotarła tutaj jeszcze inna wielka modlitwa, od szczególnej rodziny, która jako cel swojej pielgrzymki wybrała Sanktuarium Ojca Pio. Trud pielgrzymowania jakiego podjęła się ta rodzina, może posłużyć dla wielu jako autentyczne świadectwo wiary i pełnego zawierzenia Bożemu Miłosierdziu. Rodzina odbyła długą, wyczerpującą podróż, aby modlić się przy grobie Ojca Pio w intencjach pewnej poważnie chorej osoby. Ludzie Ci dysponowali zaledwie kilkoma godzinami czasu, aby polecić w modlitwie chorego członka rodziny. Kilka godzin intensywnej modlitwy, drogocenne chwile w zmęczeniu, ze łzami w oczach, przejście w pośpiechu korytarzami klasztoru. Kilka godzin, które dla tych ludzi były wszystkim, były bezwzględnym oddaniem się wstawiennictwu Świętego Ojca Pio.
Ktoś obserwujący z boku tych ludzi, ich zachowanie, ich modlitewne oddanie, wiedząc że przybyli tutaj z dalekiej Polski tylko na krótką chwilę, wiedząc że nie zatrzymają się na nocleg, nie skorzystają z gościnności żadnej z włoskich, miłych, restauracji (jak to mają w zwyczaju czynić włoscy czy innych narodowości pielgrzymi), ale udadzą się natychmiast w długą, powrotną drogę do Polski, mógłby się głęboko zastanowić, czy zadziwić. Pozostała mi w pamięci bardzo wzruszająca scena. W chwili przybycia tej rodziny do naszego biura, na ich twarzach odbijała się rozpacz i żal. Przed odjazdem (po zaledwie kilkugodzinnej modlitwie przy relikwiach Świętego Stygmatyka), wrócili by się pożegnać i zabrać pozostawione w biurze bagaże. Byli radośni, ich oblicza jaśniały spokojem. Jeden z uczestników tej nadzwyczajnej pielgrzymki powiedział do mnie „otrzymałem to po co przyjechałem, nie boję się ,..., już się nie boję, mogę spokojnie odjechać do domu, jestem spokojny, mogę odjechać z wiarą po którą tutaj przyjechałem, tą wiarę odczułem modląc się przy sarkofagu Ojca Pio, wiarę że nie pozostaniemy sami, wiarę że On wstawi się w intencjach, z którymi tutaj przyjechaliśmy, wiarę w cud". Ludzie Ci odjechali z radością i nadzieją. Ten krótki czas modlitwy wystarczył im aby zawierzyć. Oto wielki gest, wielka modlitwa, wielcy pielgrzymi. Wielkie jest tak naprawdę wszystko wokół Ojca Pio; wielka wiara, wielkie Jego wstawiennictwo, wielka modlitwa, zawierzenie polskich pielgrzymów, których liczba wzrasta z roku na rok, wielkie świadectwa polskiego pielgrzymowania, wielkie wzruszające ludzkie historie, które co roku zapełniają karty historii naszego sanktuarium, karty znaczących „zapisków", w których fenomen polskiego pielgrzymowania wpisany zostanie z pewnością jako znamienny aspekt wielkiej polskiej modlitwy. Aspekt godny naśladowania, aspekt godnej podziwu swoistej „ kultury" modlitwy, którą możemy się chlubić.
Jeden z pielgrzymów powiedział kiedyś podczas zwiedzania Sanktuarium: „przyjeżdżamy tutaj do Ojca Pio jak do naszego Świętego. Jest nam tak bliski, traktujemy Go, jakby był naszym rodakiem". Bądźmy dumni zatem, że dzięki wielkiemu darowi wiary i modlitwy w polskim narodzie, możemy służyć jako wzór do naśladowania w podróżach do światowych Sanktuariów, gdzie polski pielgrzym jest ceniony za to kim jest i jak reprezentuje polską „kulturę" modlitwy i największego syna polskiej ziemi - Błogosławionego Papieża Jana Pawła II.
Dołączamy i my do „marzeń" i intencji, z którymi szczególni „wielcy" pielgrzymi dotarli w minionym 2011 roku do naszego Sanktuarium, zapewniając o modlitwie przy doczesnych szczątkach wielkiego Świętego Stygmatyka - Ojca Pio z Pietrelciny.
Pozdrawiamy i życzymy wszelkiego dobra w rozpoczętym Nowym 2012 Roku, w którym wspominać będziemy 25 rocznicę historycznej wizyty papieża Jana Pawła II w San Giovanni Rotondo.


Beata Grzyb
Polski sektor biura pielgrzymkowego przy Sanktuarium św. Ojca Pio z Pietrelciny


Piacesse a Dio che si ravvedessero queste povere creature e ritornassero davvero a lui! Per queste persone bisogna essere tutte viscere di madre e per queste bisogna avere somma cura, poiché Gesù ci fa sapere che in cielo si fa più festa per un peccatore pentito, che per la perseveranza di novantanove giusti. E' veramente confortante questa sentenza del Redentore per tante anime che disgraziatamente peccarono e poi vogliono ravvedersi e tornare a Gesù(T, 106).